Co dalej z kopalnią Silesia? Decydujące starcie w Bumechu

W kopalni Silesia w Czechowicach-Dziedzicach atmosfera jest wyjątkowo gęsta, a wczorajsze posiedzenie rady nadzorczej spółki Bumech to dla zakładu moment prawdy. Pytanie o to, czy inwestor wycofa się z kopalni, wisi w powietrzu od czasu ogłoszenia wyników pracowniczego referendum. Większość załogi opowiedziała się przeciwko zawieszeniu części zapisów układu zbiorowego pracy, co w praktyce oznaczało brak zgody na obniżkę i tak już najniższych w branży wynagrodzeń. Główny akcjonariusz Bumechu, Marcin Sutkowski, nie kryje irytacji i wprost ocenia tę decyzję jako dobrowolne opowiedzenie się pracowników za bankructwem zakładu.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że kopalnia boryka się z ogromnym brakiem gotówki na niezbędne inwestycje w sprzęt i wydobycie, mimo że chętnych na zakup węgla obecnie nie brakuje. Szacuje się, że aby Silesia mogła bezpiecznie i efektywnie fedrować, potrzeba dofinansowania rzędu pół miliarda złotych. Dodatkową barierą są kwestie administracyjne, ponieważ do dzisiaj Ministerstwo Klimatu i Środowiska musi wydać zgodę na przeniesienie koncesji wydobywczej na Bumech, by umowa dzierżawy mogła w ogóle wejść w życie.

Związkowcy z Solidarności i Kadry z niepokojem patrzą w przyszłość, wskazując na postępujące zwolnienia i łamanie wcześniejszych porozumień ze strajkującymi górnikami. Z ich perspektywy kopalnia po prostu nie ma szczęścia do właścicieli, a obecny konflikt z Bumechem tylko pogłębia niepewność setek rodzin z regionu. Jednocześnie podkreślają oni, że Polska nie jest jeszcze gotowa na całkowite odejście od węgla, który wciąż stanowi stabilny filar naszego bezpieczeństwa energetycznego, zwłaszcza w okresach, gdy odnawialne źródła energii nie pracują z pełną mocą.

Wczorajsze decyzje rady nadzorczej pokażą, czy katowicka spółka widzi jeszcze sens w ratowaniu czechowickiego zakładu, czy też uzna, że opór załogi i brak porozumienia w sprawie kosztów pracy definitywnie zamykają drogę do dalszych inwestycji. Plan dzierżawy zakładał perspektywę co najmniej trzech lat wydobycia, jednak w obecnych realiach ten scenariusz stoi pod ogromnym znakiem zapytania i może zostać zastąpiony przez procedurę likwidacyjną.

ŹRÓDŁO: radiobielsko.pl

Udostępnij post:

Related Posts